- Sliudanka - Muzeum Mineralogiczne.
Ogladanie brzydoty tej nadbajkalskiej miesciny sprawia perwersyjna przyjemnosc. Zeby umartwic sie juz do szczetu postanowilismy zanocowac w Muzeum Mineralogicznym, ktore w przewodniku po Bajkale zareklamowane bylo jako tanie ale prowadzone przez niezbyt goscinna pania gospodarz. Zrozumialbym tego typu komentarz gdyby ta pani byla neutralnie nastawiona do turystow. Otoz nie - ta kobieta to istny aniol. Luba Zygalowa jest przemila, wyksztalcona i mowi piekna i zrozumiala ruszczyzna. Tlumaczy wszystko chetnie i wyczerpujaco. Nie unika kontaktu, sama wychodzi z propozycjami. Az brak slow na opisanie rozdzwieku miedzy rzeczywistosci a przewodnikiem. - Darkhan - Jammin Toast Guesthouse.
Z nadzieja wyczekiwalismy spotkania z milym szkotem, ktory od lat prowadzi ten przytulny hostel. Niestety okazalo sie, ze nie dosc, ze hostel aktualnie nie istnieje to prawdopodobnie w ogole nigdy nie istnial - najstarsi Mongolowie w okolicy o nim nie slyszeli. - Jedzenie w Mongolii.
Przewodnik Lonely Planet nie dosc ostrzega przed tutejszymi specjalami. Wybranie sie do jurty bez termosu z rumiankiem/worka foliowego/aviomarinu jest rownie ryzykowne jak wiara w istnienie szkotow w Mongolii. Obowiazkowo trzeba wypic kumys czyli zepsute kobyle mleko z 4% zawartoscia alkoholu. Juz sama wiedza o technologii wytwarzania tego napoju przyprawia o mdlosci, ktore w zadnym wypadku nie mijaja po jego sprobowaniu. Do przegryzienia goscinni Mongolowie podaja suszony kozuch z mleka, czerstwe grudki, ktorych pochodzenia nie zamierzam dociekac oraz cos, co wyglada jak tost a w istocie jest kolejnym produktem mlecznym, w dodatku tak niedobrym, ze az z przyjemnoscia popija sie go kumysem. To wszystko jest tym trudniejsze, ze gospodarze podaja to wszystko w dobrej wierze. Niewykluczone, ze odejmuja sobie od ust aby nas ugoscic a my myslimy jedynie o tym gdzie ukryc niedojedzone smakolyki. - Zdolnosci jezykowe Mongolow. Pisala juz o tym Chrzczona ale warto to powtorzyc. LonelyPlanet glosi, iz w Mongolii dogadasz sie po angielsku. Praktyka pozauje jednak, ze angielski jest dopiero czwartym jezykiem tego kraju. Najlatwiej znalezc niemowe i rozmawiac z nim po migowemu. Po drugie w kolejce po pierozki z miesem mozna bez problemu natknac sie na Mongola, ktory pracowal przez 9 lat w Polsce i przeprowadzic z nim sympatyczna konwersacje. Po trzecie taksowkarze wladaja zazwyczaj kilkoma rosyjskimi slowami wiec w przypadku transportu wlasnie ten jezyk powinien byc obowiazujacy. Nauka jezyka mongolskiego nie ma absolutnie zadnego sensu - klotnia o 10tys tugrikow przy koniach pokazala, ze rdzenni mieszkancu tych terenow slabo sie porozumiewaja miedzy soba w swojej mowie.
- Pustynia Gobi.
Na pustynie wprawdzie jeszcze nie dotarlismy ale zdazyla ona wzbudzic juz niemale emocje. Przewodnik Lonely Planet ostrzega, zeby nie robic sobie nadziei na piaszczyste wydmy, spekana ziemie, zwirowe bezkresy czy nawet skaliste tereny przetkane gdzieniegdzie kaktusami. Nie ma co liczyc na majaczaca w oddali karawane ani na odpoczynek w cieniu piramid. Niestety, trzeba byc gotowym na najgorsze. To co spotkamy na pustyni Gobi wg ww przewodnika to istny raj na ziemii. Apetyczne drzewka owocowe wyrastajace tu i owdzie posrod soczystej murawy szczypanej przez pasacy sie zywy inwentarz. Srebrzace sie jeziora. Geste lasy do zludzenia przypominajace amazonska dzungle. Niech to jednak nikogo nie zwiedzie - to wszystko to wlasnie pustynia Gobi.
Queen Rania of Jordan
16 lat temu
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBo przewodnik to oczywiście tylko Bezdroża na te tereny :)
OdpowiedzUsuńCeny przez ostatni rok (dwa) podskoczyły - nie słyszeliście o kryzysie?????!!!!!
Trzymam kciuki prujcie aż po Gobi. Jedziecie nad jeziorko?
Sprawdziłem Gobi i google.maps pokazuje zdjęcia wydm, wikipedia pokazuje jeziorka i żywy inwentarz wcinający trawę. Może wynika to z tego, że horyzontalny zakres pustyni jest poddawany pod dyskusję...
Cmok...
co do hostelu to moze autor tak sie opił kumysu ze mial halucynacje i was tez to wkrotce czeka:) bede wypatrywac zatem efektów waszych omamów;) buziaki
OdpowiedzUsuńWygląda, że to prawdziwy obóz przetrwania skoro nie pozostaje Wam nic innego niż zapijać wszystko kumysem ;)
OdpowiedzUsuńNie jestem przekonana, czy w dobrym guście jest życzyć Wam Smacznego ...